Mam nadzieję, że tytuł mojego artykułu spowoduje dyskusję na ten temat tak jak niegdyś "gorąco" dyskutowano na łamach innego czasopisma modelarskiego opisując "epitafium dla pędzelka"?

IPMS Świdnica

Model dostałem w prezencie od brata.

To wczesna produkcja firmy Ardpol (Nr. Katalogowy 72-009). Zestaw zawierał kilkanaście elementów żywicznych wykonanych na wysokim poziomie. Jednak po dokładniejszej analizie część elementów "wymieniłem" na nowe. Z zasadniczej zawartości pozostało jedynie 10 elementów, które zagruntowałem "mgiełką" surffacer-a niemogącą zakryć fantastycznie odtworzonej faktury płótna oraz ożebrowania skrzydeł. Zabieg, co się później okazało miał jeszcze inne bardzo ważne znaczenie.

IPMS Świdnica

Żywiczny silnik z zestawu (Mercedes D.III a) niestety trudno porównać do finezji wykonania skrzydeł, ale z pomocą przyszedł silnik z innej niemieckiej konstrukcji wykonanej metodą wtryskową (Roden). Po odpowiednim pomalowaniu i zaadoptowaniu do kadłuba połączyłem wszystko w całość.

Wnętrze kadłuba poprawiłem nieco wykonując od podstaw podłogę, elementy sterowania, tablicy przyrządów, nowego orczyka oraz drążka sterowego a także paru dodatkowych detali w przedziale strzelca-obserwatora. Malowanie wnętrza kadłuba, a w zasadzie cieniowanie aerografem dobrze oddało charakter drewnianej konstrukcji. Dodatkowo dla wzmocnienia efektu "zapuściłem" farbą olejną niektóre elementy wnętrza. Obawiałem się, że te wszystkie drobne elementy i zabiegi malarskie i tak nie będą widoczne po złączeniu połówek (długość kadłuba modelu to ok. 9 cm.), ale w spokoju sumienia mogłem je połączyć. Po tym montażu pozostało jedynie uzupełnić ściankę za stanowiskiem strzelca- obserwatora i nawiercić otwory pod kolejne elementy konstrukcji.

IPMS Świdnica

IPMS Świdnica

Przyszedł czas na malowanie. Coraz większe grono modelarzy wybiera obecnie malowanie za pomocą szablonów. Jednak w małych skalach szablony w opinii wielu nie będą miały zastosowania. Ja jednak pokusiłem się o dowód, że jednak jest to możliwe a efekt tych działań może być równie dobry. Rozpocząłem, więc działanie. Bardzo dużą role w całości tych działań odnosi tzw. "proces myślowy". To według mnie takie modelarskie szachy. Wiele ruchów trzeba przewidzieć ze sporym wyprzedzeniem.

Dobry grunt to początek. Powierzchnie żywiczne dość słabo "chwytają" farbę, więc zachodzi konieczność użycia podkładu. Mój typ to Surfacer 1200 Gunze podany na skrzydła jako "mgiełka". Kolejny ważny krok to dobór farb. Metoda, którą proponuje nie znosi eksperymentów! Jeżeli użyjemy dwóch różnych gatunków farb, z przekonaniem, że mają najlepsze odcienie, cały nasz trud może pójść na marne. Ja do swoich działań wybrałem olejne farby firmy Agama. Firma proponuje paletę farb do samolotów z okresu I WŚ. Co do prawidłowości odcieni osobiście nie mam żadnych uwag.

IPMS Świdnica
Lozenge powierzchnie dolne

IPMS Świdnica
Lozenge powierzchnie górne

IPMS Świdnica
Muzealny fragment zachowanego pokrycia typu Lozenge

Przygotowując do malowanie skrzydeł nawierciłem w lewym dolnym płacie otwór pod kompas oraz w pozostałych skrzydłach otwory pod słupki usztywniające konstrukcje. Skrzydła samolotu pokryte były 5 kolorowym drukowanym płótnem typu Lozenge. Górne powierzchnie tonami ciemniejszymi, dolne jaśniejszymi. Mój kierunek działań to nakładanie kolorów od najciemniejszego do najjaśniejszego. Krok pierwszy to kolor "bazowy". Jak i w przypadku nakładanie surfacer-a tak i farbę starałem się położyć jak najcieńszą warstwą tak, aby nie zatracić faktury skrzydeł. Po krótkim czasie wysychania koloru bazowego czas na kolejne barwy.

Jest to moment, w którym w ruch idą szablony. Przed nakładaniem podzieliłem je zgodnie z technologią nakładania tak jak w oryginale. Bardzo ważnym miejscem przyłożenia szablonów są krawędzie natarcia. Tam szablon musi przylegać najdokładniej. Przypominam, że lozenge na dolnych powierzchniach skrzydła miało jaśniejszy odcień stąd nie możemy sobie pozwolić na wszelkiego rodzaju retusze (grubość kolejnych warstw farby). I tak malowałem kolejne kolory starając się je nakładać jak najcieńszymi warstwami. Cały porządek działań powtórzyłem no dolnych powierzchniach skrzydeł oraz na sterze wysokości. Wszystkie te czynności zajęły mi raptem 2 dni.

IPMS Świdnica

IPMS Świdnica

IPMS Świdnica

IPMS Świdnica

IPMS Świdnica

IPMS Świdnica

Po pomalowaniu skrzydeł nastąpił czas zwątpienia. Chodziło o szachownice. Nałożyć "kalki" czy znów od szablonu? Pierwsze rozwiązanie wydawało mi się nie spójne z całością zaś drugie niosło zagrożenia powstania efektu "schodów" między kolejnymi warstwami farby. Wybór padł jednak na szablony. Kolejne mozolne działania na nie wielkich powierzchniach przyniosły zadawalający mnie efekt. Na górnym płacie pozostało jedynie zaznaczyć wzmocnienia i chłodnicę. Ciąg dalszy malowania to kadłub i ster kierunku. O ile barwa bazowa jest prosta ( naturalne drewno) to, co z szachownicami? I znów poszedłem za ciosem. Nałożyłem szablony dokładnie zabezpieczając to, co znajdowało się dookoła i nałożyłem kolejno cienkimi warstwami kolor biały i kolor czerwony. Efekt był fantastyczny!

IPMS Świdnica

IPMS Świdnica

Oprócz szachownic na bokach kadłuba widnieje numer fabryczny płatowca. No tu już szablon nie był możliwy a kalkomania wyglądała szkaradnie. Z pomocą przyszedł mi piórnik mojej córki, w którym była biała kredka. Zaostrzyłem ją bardzo mocno "w super szpic" i napisałem numer fabryczny od ręki. Efekt prima!

IPMS Świdnica

Po szachownicach nadszedł czas na pomalowanie metalowej osłony silnika. Zabezpieczając silnik i pozostałą część kadłuba pomalowałem osłonę kolorom Humbrol 31. Na finał prac z kadłubem zostawiłem sobie obrysowanie kabiny załogi kolorem skóry. I w tym momencie padło pytanie jak to wszystko połączyć?

IPMS Świdnica

Miałem gotowe skrzydła, kadłub z silnikiem i usterzeniem. Czas na olinowanie. Analizując zdjęcia konstrukcji samolotu można popaść w chwile zwątpienia przed dalszym montażem. Rozpięcie linek przy tak nie wielkim rozmiarze modelu ( rozpiętość 14cm, długość 9cm.) wymagało znalezienie odpowiedniego sposobu. Pierwsze linki zainstalowałem w miejscu łączenia skrzydła z kadłubem. Dodam, że każda z linek w miejscu swojego zakotwienia posiada śrubę rzymską, co dodatkowo utrudnia jej rozpięcie. Imitację śrub znalazłem wśród produktów firmy PART (S72-161). Dodatkowo z tego zestawu wykorzystałem elementy do zakotwienia słupków w skrzydłach. Śruby nałożyłem po dwie na każda z linek. Wszystkie linki zamocowałem w dolnych płatach i bokach kadłuba we wcześniej nawierconych otworach. Pierwsze słupki wkleiłem w kadłub. Przeciągnąłem wszystkie linki ( odpowiednio dłuższe o ok.3 cm.) przez odpowiednio nawiercone otwory w górnym płacie. Przymocowałem górny płat i w ten karkołomny sposób był już "dwupłat".

IPMS Świdnica

IPMS Świdnica

Rozpocząłem napinanie linek. Moje linki to istne "włosie anielskie" (od bruneta)! Dają się odpowiednia naprężyć a otrzymałem je od zaprzyjaźnionych mi modelarzy kartonowych. Tak usztywniona konstrukcja wymagała wklejenia słupków, które wcześniej przewierciłem i usztywniłem cienkim drutem. Pozostało jedynie postawić model na kołach. Aby nieco urozmaicić ten element konstrukcji, na jednym z kół pokazałem również fragment drukowanego płótna lozenge. Na półprzezroczystej taśmie biurowej naniosłem ( oczywiście od szablonów) wzór ten sam, co na górnych powierzchniach skrzydeł. Wybijakiem kaletniczym o odpowiedniej średnicy dla felgi uzyskałem odpowiedni kształt koła. Naciąłem jego promień i delikatnie przykleił do felgi. Kolejny zadawalający mnie efekt. Same zaś koła przymocowałem do osi. Rozciągnąłem linki między zastrzałami podwozia i wkleiłem oś. Model stał na własnych kołach a podstawka z krótkim opisem dopełniła dzieła.

IPMS Świdnica

IPMS Świdnica

Samolot Halberstadt Cl.IV uzbrojony był w dwa karabiny maszynowe: jeden stały dla pilota Spandlu plus jeden dla strzelca na obrotnicy Parabellum LMG 14. Oba wykonałem z elementów Parta. Pozostało jedynie wkleić owiewkę dla pilota i śmigło. To był prawie finał, bo jeszcze niewielka warstewka półmatowego werniksu i samolocik jak żyw, tylko taki trochę malutki?.
Efekty, które uzyskałem są moim zdaniem o wiele lepsze a przynajmniej przynoszą większą satysfakcję niż nakładania kalkomanii. Czy oto właśnie nadchodzi ich kres?

Arek Walerowicz - IPMS Świdnica

IPMS Świdnica

IPMS Świdnica

P.S.

OGROMNE PODZIĘKOWANIE DLA FIRMY MONTEX ZA POMOC I WIARĘ W MÓJ PROJEKT
OGROMNE PODZIEKOWANIE DLA PANA MARCINA MATEJKO ZA NAPOMPOWANIE KÓŁ I DLA BRATA ZA MODEL.

Super Model - Nr 12
Super Model nr 12 (2007)